Najnowsze notki

Przeglądaj według tagów

Archiwum

Interpretacje
1. Mała, biedna dziewczynka, która tak boi się, że wyjdzie na jaw, że jest taka beznadziejna jak myśli, że jest, że aż zawsze musi pilnować się, żeby nie okazać odrobiny słabości.
2. Zakompleksiona dziewczyna, która postanowiła, że jak nie może być księżniczką to będzie żmiją. Bawi się mężczyznami, bo jest jej to potrzebne do życia jak powietrze. Topi się w swoim obrzydzeniu samą sobą.
3. Chciała tylko poflirtować, ale sprawa wymknęła się spod kontroli. Boi się odrzucenia, dlatego zawsze przeciwdziałała jakiejkolwiek próbie odtrącenia jej. Nie miała dość siły, żeby wyjść z pułapki, którą ja sam na siebie zastawiłem.
4. Uważa się za taką beznadziejną, że beznadziejnym staje się każdy mężczyzna, któremu ona się spodoba. Byłem atrakcyjny dopóki byłem poza zasięgiem.

Fakty
1. Stale czułem się źle, żyjąc nadzieją, że to się zmieni.
2. Nagminnie uciekałem się do postrzegania sytuacji w kategoriach moralnych.

Spostrzeżenie
Interpretacje dotyczą jej procesów psychicznych, fakty dotyczą moich. Niezamierzone.

Wstyd mi. Wstyd mi, że dałem się tak nabrać na swoje wymysły. Jak mogłem utracić tę zdolność dostrzegania samego siebie? Jak mogłem dać się przywalić tej stercie idei? Czy ci ludzie, którzy mają mnie za myślącego i mądrego widzą jaki głupi w tych myślach jestem? Czy faktycznie się nabierają czy tylko nabijają? Aż chce się krzyczeć, że w końcu zmądrzałem. Patrzcie! Już nie pierdolę mądrości, już się zorientowałem jaki głupi jestem! I te klisze o świecie współczesnym. To poczucie, że gdzieś pod stertą „facebook jest taki a taki”, „dzisiaj ludzie są tacy a tacy” kryje się jakieś globalne zrozumienie naszej sytuacji, niedostępne dla mnie. I napędzam się, żeby zrozumieć w końcu to co wszyscy współcześni rozumieją. I zaraz jeden z drugim mi powie „Niczego nie trzeba zrozumieć, zrozumże to wreszcie!” To czytam o paradoksach. Czego się spodziewam? Że w mądrzejsze słowa będę w stanie ubrać swoje położenie tragiczne? Patrzcie jaki tragizm tej sytuacji, jaki mądry, jaki Piękny Umysł, że aż mu się paradoksy w głowie robią! I przyjdzie jeden z drugim i mi powiedzą, że uciekam przed czymś. Że uciekam przed sobą, że uciekam przed emocjami. Dzięki kurwa. Toście mi pomogli. To teraz myśl. Dlaczego uciekasz, co cię tak mierzi? I nowe teorie i nowe myśli. Analiza. Psychoanaliza. I znów głębszego sensu się doszukując coraz płytsze wyjaśnienia tworzę. Ale jakie piękne! Jakie głębokie! A tymczasem mnie mierzi, że jak idę na papierosa to nie potrafię przejść normalnie obok recepcjonistki, bo zastanawiam się czy ona widzi, że tak nienormalnie przechodzę. Mierzi mnie, że gdy palę to nie mogę od niczego odpocząć, bo akurat zapalić wyszli też tacy, przy których nie wiem jak palić, co mówić, gdzie stać i na co patrzeć. Mierzi mnie ciągle, że staram się przekonywać siebie samego, że ten idiota w którego uwierzyłem, to właściwy, jedynieprawdziwy ja.